PRESS

Fragment recenzji z pisma Teraz Rock (nr. 9[79] wrzesień 2009)

teraz_rock_logo

Oszczędne partie instrumentów, wyraźnie podkreślone i powtarzane po wielokroć refreny

“Oszczędne partie instrumentów, wyraźnie podkreślone i powtarzane po wielokroć refreny (czasem naprawdę chwytliwe: Do Góry Nogami, Historia, Dom Bez Okien) wreszcie gładka pozbawiona garażowej “surowości” produkcja – wszystko to zdaje się tylko potwierdzać radiowo-piosenkową strategię naszych Partyzantów. Ale ta strategia ma też drugie dno – teksty. Daleko wykraczające poza kojarzony z podobną muzyką poprockowy banał, i w zawaluowany, poetycki sposób dotykające ważnych problemów społecznych…”

Recenzja płyty: Partizan, “Homoapatia”
Mirosław Pęczak, Tygodnik Polityka, 20 lipca 2009

politykalogo

Nie ma tu nadmiaru wirtuozerii instrumentalnej czy wokalnej, za to dużo jest rockowej energii.

Muzycy z zespołu Partizan mają za sobą doświadczenia z grania w innych kapelach (m.in. Kinsky, Post Regiment) i z pracy w rozgłośniach radiowych. Nie są bynajmniej nowicjuszami, co słychać już po pierwszych taktach otwierającej ich album piosenki „Jeśli”. Słyszymy mianowicie nader wyraźne nawiązania do rocka lat 80.: echa wczesnego U2 i The Police. Nie ma tu nadmiaru wirtuozerii instrumentalnej czy wokalnej, za to dużo jest rockowej energii – tej samej, jaka napędzała ćwierć wieku temu najlepsze zespoły polskiego boomu rockowego.
Nawet teksty, krytyczne, niekiedy wręcz (zgodnie z tytułem płyty) apatyczne, sprawiają wrażenie jakby wyjętych z tamtej wrażliwości, choć traktują o współczesności. Niby to znamy, ale „Homoapatia” nie sprowadza się do prostej powtórki: to po prostu ciąg dalszy tamtej romantyczno-rockowej przygody – z nowymi, naprawdę udanymi melodiami. Kto wie, może to właśnie radio w ich głowach pozwala tak bezpretensjonalnie korzystać z przeszłości?

Recenzja ze strony Polityki: Radio w głowach

PARTIZAN w polish Weekly magazine “Cooltura”.

Recenzja: tekst

Recenzja płyty “Homoapatia”, www.rockmetal.pl
Autor: tjarb
logo rockmetal.pl

Są takie piosenki, które z początku wydają się zbyt proste i przesłodzone, nieco nawet infantylne, ale po pewnym czasie orientujemy się, że nieświadomie nucimy je pod prysznicem. Właśnie od tej strony poznałem zespół Partizan, dzięki przebojowemu utworowi “Jeśli” z ich debiutanckiej płyty “Homoapatia”.

Skąd wziął się zespół? Notka na stronie oficjalnej szumnie zapowiada “spotkanie czterech postaci rodzimej sceny niezależnej”, “kalejdoskop doświadczeń czterech różnych osobowości”. Faktycznie, nazwy takich formacji, jak Chocolate Spoon czy Post Regiment są dość popularne wśród fanów polskiej muzyki rockowej, a to właśnie ich członkowie tworzą obecnie Partizana. Do tego dochodzą zespoły nowofalowe czy parateatralne projekty muzyczne, jak Kinsky. Ideą nowej grupy miało być tworzenie “uniwersalnej płaszczyzny porozumienia”, czyli porzucając marketingową nowomowę, po prostu muzyki dla każdego. I to się chyba udało.
Partizan to przede wszystkim proste, niezobowiązujące, rockowe granie z delikatną nutką lat dziewięćdziesiątych, choć w tonacji dostosowanej do upodobań współczesnej młodzieży. Nie ma tu silenia się na przecieranie nowych szlaków czy aranżacyjnego przesytu, zespół prostymi środkami stara się wydobyć przebojowość z równie prostych, ale chwytliwych muzycznych pomysłów. Często sięga przy tym po patenty z różnych muzycznych szufladek. Tutaj odrobinę reggae (w aranżacjach, nie wokalnie), tam znowu trochę nowej fali czy kojarzące się z latami osiemdziesiątymi krótkie solówki, to znów jeszcze coś innego. Niektórym może się to wydać chybione, ale ogólnie jest sympatycznie.

Spośród wszystkich piosenek wyróżniają się dwie, które nieprzypadkowo wybrane zostały do promocji albumu. Są to przebojowe, radosne “Jeśli” i bardziej melancholijne “Daleko”, w nowofalowym klimacie. Brakuje mi na tej płycie drugiego utworu o podobnym brzmieniu. Ale to nie jedyne kawałki, których warto tu posłuchać. Zaraz po nich dostajemy choćby rockowy “Do góry nogami”, gdzie grane z pazurem zwrotki mieszają się z refrenem kojarzącym się nieco z reggae. Jeśli spodobają się wam te trzy piosenki, możecie śmiało sięgnąć po całą płytę.

Wywiad z Pawłem “Paulusem” Sulikiem, wokalistą grupy Partizan
Edyta Błaszczak, Dziennik Metro, 8 czerwca 2009
metro

Możesz nazywać ten rodzaj muzyki jak chcesz, nam się nie udało stworzyć dobrej etykiety. Dobrej nazwy. Może nie warto szukać? Warto słuchać. W końcu to muzyka.

Jak doszło do powstania Partizan?

Przypadkiem. Chociaż aż trzej muzycy znali się “ze świata radiowego”: basista Rafał “Rolf” Biskup związany był z radiem ESKA i Radiem Zet, gitarzysta Mariusz “Mario” Nałęcz-Nieniewski pracował między innymi w radiu Zet i Roxy Fm, ja ty – kiedyś prezenter radia Wawa i teraz szef anteny Radia Złote Przeboje… Połączyło nas to, że widzimy muzykę z różnych miejsc, ale w podobny sposób. Do tej pory wszyscy – Mariusz (Chocolate Spoon, Marionety) Marek “Marko” Dębniak (Orange Tree/ The Moons) “Rolf” (Post Regiment, El Banda) i ja z zespołem Kinsky – graliśmy kompletnie różne rzeczy.

W takim razie teraz co gracie?

Znaleźliśmy punkt przecięcia między naszymi historiami muzycznymi i nadajemy mu realny wymiar pod nazwą Partizan. I wychodzą z tego porządne utwory. Ciągle próbujemy, konfrontujemy się z tym, co każdy gdzieś wcześniej zagrał. I jak każdy muzyk będę się zarzekał, że to, co gramy wyróżnia się in plus od tego co puszczają w radiu.
Chcecie łamać zasady czy odwoływać się do sprawdzonych wzorców?

Nie. Intencją naszej pierwszej płyty nie jest to, by łamać zasady, choć łamanie reguł w muzyce rozrywkowej to miłe zajęcie. Partizan ma świadomość zabawy konwencjami, jednak skupiamy się na pokazaniu emocji, których naszym zdaniem w dzisiejszej muzyce nie ma wystarczająco dużo. Rzesze krytyków narzekają, że teraz muzyka jest głównie samplowana, a media proponują jej uproszczone widzenie. Dlatego to, co gramy to odpowiedź na te narzekania. Możesz nazywać ten rodzaj muzyki jak chcesz, nam się nie udało stworzyć dobrej etykiety. Dobrej nazwy. Może nie warto szukać? Warto słuchać. W końcu to muzyka.

Nazwa Partizan, sugeruje, że chcecie podjąć walkę, a w Twoich tekstach czuje się anarchię.

Nawiązujemy do tu i teraz. Homoapatia – tytuł płyty, dla nas coś znaczy. W społeczeństwie narasta frustracja, ludzie mają poczucie, że system sprawowania władzy, który mamy, kolokwialnie rzecz ujmując “nie daje rady”, że rządy nie reagują właściwie na kryzys finansowy. Jest daleko od komfortowej stabilizacji. Wzrasta frustracja, wzrasta chęć podjęcia jakichś radykalnych działań. To na pewno nie jest anarchizm – raczej relacja z potrzeby dokonania zmiany. A każdy partyzant ma w sobie niezgodę na to, co dzieje wokół niego.
Wywiad ze strony eMetro: Radiowo-punkowa partyzantka

Recenzja płyty: Partizan, “Homoapatia”
Piotr Janol, Serwis netbird.pl, 23 lipca 2009
468x60_netbird

Długo wyczekiwana debiutancka płyta zespołu Partizan jest niezwykle sprawnym i konsekwentnym przejściem artystów z undergroundu do muzycznego mainstreamu.

Synergia czy implozja? W wypadku muzyków stojących za nowym projektem Partzian, mamy do czynienia z tą pierwszą opcją. Artyści uraczyli nas ponad 39 minutami bardzo konsekwentnego, dojrzałego rocka. Ostrzegam jednak, że jeśli ktoś chce oceniać płytę po pierwszym promującym ją utworze „Jeśli”, może popełnić błąd. Kawałek owszem fajny, ale na płycie ukryte są znacznie ciekawsze kompozycje.

Nie sposób nie spojrzeć na debiutancką płytę Partizana przez pryzmat poprzednich dokonań muzyków. Każdy z członków zespołu dał tej płycie coś wyjątkowego. Rafał Biskup, który współtworzył legendarny Post Regiment nadał jej lekko punkowy rys. Paweł Sulik, który na początku lat 90 tych „odpalił” szalenie innowacyjny projekt Kinsky, zadbał o teksty. Jeśli jednak spodziewacie się usłyszeć na płycie Partizana pokręcone wielojęzyczne partie wokalne, to muszę was rozczarować. Eksperymentów wokalno instrumentalnych tutaj nie uświadczycie. Muzycy poszli prostą i bezpieczną drogą, komponując utwory łatwe i przyjemne w odbiorze. Nie ma tu muzycznych łamigłówek, jakie serwował nam Paulus tworząc Kinsky’ego. Jest za to sporo pozytywnej energii i łatwo wpadających ucho kompozycji. Płyta nieco nostalgiczna w odbiorze, przywodząca skojarzenia z najlepszymi latami polskiego rocka. Przeszłość nie przesłoniła jednak teraźniejszości i płyta jest na tyle świeża, że młodzi fani muzyki rockowej znajdą w niej to, czego naszej scenie brakuje.

Recenzja ze strony netbird.pl: Partizan – Homoapatia

Artykuł o koncercie zespołu Partizan
Życie Warszwy, 17 czerwca 2009
logo_zw

Brzmienie zespołu jest wypadkową zainteresowań jej członków – jest tu miejsce na rock, metal i punk, ale też na energię muzyki roots oraz progresywne poszukiwania.

Dziś grupa Partizan promować będzie debiutancką płytę „Homoapatia”.

Zespół powstał w 2006 r., tworzą go muzycy, którzy wcześniej dali się poznać jako członkowie ważnych dla polskiej muzyki niezależnej formacji. Wokalista i gitarzysta Paweł Sulik „Paulus“ był liderem grup Multicide i Che! oraz założycielem zespołu Kinsky.

Mariusz Nałęcz-Nieniewski „Mario” (gitara) występował wraz z Robertem Brylewskim i Piotrem Żyżylewiczem „Stopą” w grupie Marionety, grał również w zespole Chocolate Spoon. Basista Rafał Biskup „Rolf” związany był z Post Regimentem, a perkusista Marek Dębniak „Marko” z Orange Tree. Brzmienie zespołu jest wypadkową zainteresowań jej członków – jest tu miejsce na rock, metal i punk, ale też na energię muzyki roots oraz progresywne poszukiwania.

Pierwsze koncerty, na których Partizan prezentował utwory przygotowywane z myślą o debiutanckiej płycie, odbyły się w ubiegłym roku. „Homoapatia” ukazała się 12 czerwca. Promował ją singiel „Jeśli”, świetnie radzący sobie na liście NRD (Najlepsza Rockowa Dycha) Radia Eska Rock.

Artykuł ze strony Życia Warszawy: Partizan harenda